Zastawem jest auto


Banki nadal obawiają się złych kredytów, obawiają się, że będzie ich przybywać, bowiem sytuacja wielu polskich rodzin stale pogarsza się. Ale nie tylko to jest przyczyną powstawania tzw. złych kredytów, bowiem w wielu przypadkach to banki same namieszały, zawiodły swoich klientów. Nie tak dawno kredytobiorcy dowiedzieli się z dziennika gazety prawnej, że banki od pewnego czasu manipulowały przy oprocentowaniu kredytów narażając tym samym kredytobiorców na duże koszty. Chodzi o omijanie ustawy antylichwiarskiej, zgodnie z zapisami której oprocentowanie kredytu gotówkowego nie może być większe niż czterokrotność stopy lombardowej NBP, czyli obecnie około 20 procent. Tymczasem banki poprzez podnoszenie marż, opłat bankowych oraz wprowadzenie ubezpieczeń kredytowych przekraczały nawet trzykrotnie ten zapis. Na przykład koszt kredytu w getin banku wzrósł do ponad 60 procent, a w eurobanku i paribas fortis banku do 57 procent i tylko banki nordea oraz volkswagen bank direct zmieściły się w ramach ustawy antylichwiarskiej. Pozostałe, omijając jej zapisy znacznie zawyżają koszt swoich kredytów. Czy w takiej sytuacji można się dziwić, że klienci banków są zbulwersowani postępowaniem banków?
- To skandal, taka lichwa zdarzała się tylko w firmach pożyczkowych, ale jak się okazuje banki starają się im dorównać. Kiedyś gdy brałem kredyt samochodowy pod zastaw auta nie tylko nie było z tym problemów, ale jeżeli widziałem, że oprocentowanie kredytu wynosi powiedzmy 15 czy 18 procent to tak w rzeczywistości było. Teraz jest o wiele trudniej nie tylko o kredyt samochodowy pod zastaw, ale o jakikolwiek inny kredyt. Poza tym jestem pewien, że potencjalnego kredytobiorcę spotka niemiłe rozczarowanie przy jego spłacie – przekonuje jeden z kredytobiorców.
Podobnego zdanie są także inni klienci banków, którzy starają się o kredyty. Banki zaczynają działać na podobnych zasadach jak wiele firm pożyczkowych. W ofertach najczęściej omijany jest drażliwy dla banków temat rzeczywistych kosztów kredytu. Najczęściej jest coś dopisane na końcu takiej oferty mikroskopijnym drukiem i najczęściej jest to dopisek, że jest to tylko reklama, a o rzeczywistych warunkach klient dowie się w banku. Jeżeli na przykład bank napisał w ulotce reklamowej, że jest to szybki kredyt bez żadnych zaświadczeń, a na dole ulotki dopisuje, że tej oferty nie można traktować jako rzeczywistej i, że bank może zażądać od klienta dodatkowych dokumentów, to po co ta cała farsa. Ma rację wypowiadający się na ten temat jeden z kredytobiorców, że teraz, nie dość, że znacznie trudniej jest o na przykład o kredyt samochodowy pod zastaw auta, to jeszcze nie wiadomo czy będzie nas stać na jego spłacenie. I to nie dlatego, że źle wyliczyliśmy koszt takiego kredytu, ale dlatego, że najczęściej banki zawyżają jego koszty.

, ,

  1. No comments yet.

You must be logged in to post a comment.

  1. No trackbacks yet.